Zdobywcy Dzikiego Zachodu
Zuchy pracują na zbiórkach w cyklach zgodnie z przyjętymi przez kadrę celami wychowawczymi. Ten rok harcerski rozpoczął cykl „Zdobywcy Dzikiego Zachodu”. Przez kilka kolejnych zbiórek zuchy poznawały życie traperów i kowbojów, ich pracę, wyzwania, walkę z przeciwnościami wymagającej przyrody. Uczyły się w ten sposób pokonywania przeszkód, poszukiwania niekonwencjonalnych rozwiązań, współdziałania z naturą i pracy zespołowej. Przez zabawę wyzwala się tak poważne życiowe umiejętności i zawsze jest przy tym dużo śmiechu. Podsumowanie cyklu zbiórek to zawsze jakaś niespodzianka. Druhny starają się, by było coś niezwykłego i inspirującego. Tak też było i tym razem. Całą gromada spotkała się godzinę wcześniej niż zwykle, ale też marsz przed nami był długi, gdyż udaliśmy się do stadniny koni. Na miejscu ucieszyły się na nasz widok psy i koty. Przywitaliśmy się z kózkami, królikami, świnkami i całą obecną tam menażerią. Potem Łaziki przygotowały miejsce na ognisko, nanosiły drewna i ułożyły stos ogniskowy. Po tych przygotowaniach nastąpił czas na spotkanie z końmi. Było to niezwykle wzruszające dla dzieci. Druhna Martynka K. stale jeździ konno i to ona właśnie opowiedziała i pokazała jak należy przygotować konie do jazdy. Trzeba było mieć też specjalny strój: bryczesy, kurtkę, sztyblety i kask ochronny. Przed jazdą konie trzeba wyczesać, oczyścić kopyta, napoić, nałożyć siodło. A potem to już tylko wiatr we włosach i radość na twarzy. Każdy marzył, żeby poskakać przez przeszkody tak, jak robiła do druhna Iza z Czarnej Wadery, którą zastaliśmy na treningu jeździeckim. Każdy by też chciał pogalopować, ale do tego potrzeba wiele miesięcy systematycznego treningu. Jednak nawet jazda w kółeczko wyzwalała na twarzach zuchów wielki uśmiech, tym bardziej, że większość po raz pierwszy w życiu siedziała na koniu. Po zakończeniu jazdy, przyszedł czas na ognisko i pieczone kiełbaski. Następnie każdy dostał zuchową sprawność „Zdobywcy Dzikiego Zachodu”, którą już na następnej zbiórce będzie miał naszytą na prawym rękawie munduru obok wielu innych. Ta zbiórka była też podwójnie niezwykła, ponieważ został przyjęty do gromady i otrzymał pomarańczowo-czarne barwy druh Maciek. Druh był już na kilku zbiórkach, zuchy bardzo go polubiły i zapytały teraz czy chciałby zostać Łazikiem. Druh Maciej jakby czekał na to pytanie, bo zgodził się natychmiast i wtedy druhna drużynowa Martyna Staniul założyła mu na szyję pomarańczową chustę. Nasza gromada powiększyła się więc i jest to pierwszy chłopak w kadrze zuchowej. Cieszymy się bardzo.
(red. & fot. hm. Jolanta Szadkowska)